Publikacje

„Akademia bezpiecznego zachowania” została przygotowana z myślą o uczniach szkoły podstawowej. Mogą korzystać z niej dzieci klas młodszych; wiele ciekawych stron znajdą tu również starsi uczniowie. Książka powstała, aby uświadomić dzieciom istnienie pewnych zagrożeń. Zawarto tu szereg cennych zasad i wskazówek, dzięki którym młodzi czytelnicy nauczą się (lub utrwalą wiedzę), jak unikać niebezpiecznych sytuacji, a także jak zachować się w obliczu zagrożenia.

Poszczególne działy dotyczą takich zagadnień, jak: zasady ruchu drogowego, pierwsza pomoc, niebezpieczeństwo w szkole, w Internecie, podczas wakacji, przemoc, zagrożenia ze strony zwierząt. Treści utrwalane są za pomocą wierszyków, opowiadań, zagadek, krzyżówek i innych zadań.

Publikacja jest do nabycia  w księgarniach internetowych oraz na Allegro.

Wyd. Harmonia

____________________________________

Materiały pokonferencyjne „Media a przemoc” – poradnik opracowany na podstawie materiałów z międzynarodowej konferencji pod tym samym tytułem – rozdział „O samobójstwach w sieci”

Poniżej, do pobrania zeskanowany tekst wystąpienia zatytułowany „O samobójstwach w sieci”

_______________________________________________________________________

23.03.2017

Niebieski wieloryb – czyli fałszywy news, który może stać się prawdą.

Od kilku dni polskie media obiega informacja o grze, której uczestnicy, prowadzeni za pośrednictwem Internetu przez tajemniczego „opiekuna” , mają wykonywać zlecone zadania, które kończą się popełnieniem samobójstwa przez grającego. Zadania skonstruowane są rzekomo tak, aby wywołać u młodego człowieka depresję, poczucie beznadziei życia i brak obaw przed ostatnim zadaniem, które ma być aktem samobójstwa, dokonanym poprzez skok z wysokiego budynku.

Media opisują „Niebieskiego wieloryba”, bo tak nazwana została gra, jako zabawę wyjątkowo niebezpieczną, mogącą doprowadzić do okaleczeń ciała oraz w skrajnych przypadkach nawet samobójstw. Wystarczy wpisać w jakąkolwiek wyszukiwarkę hasło „niebieski wieloryb” , aby móc zagłębić się w morze apokaliptycznych tytułów, które samym swoim brzmieniem wywołują panikę u rodziców, zaciekawienie u młodzieży oraz – co znacznie gorsze – u dzieci szkół podstawowych.

Informacje i doniesienia medialne na temat gry i rzekomych zagrożeniach z nią związanych dotarły do Ministerstwa Edukacji, które wystosowało list do szkół ostrzegający przed wspomnianą grą, oraz przed negatywnymi skutkami agresywnych gier komputerowych. List znajduje się   TUTAJ .

Jak za chwilę udowodnię, część listu, przynajmniej w kwestii „niebieskiego wieloryba” jest, a raczej – biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia medialne – będzie jak najbardziej zasadna.

Jako specjalista zajmujący się zagadnieniami edukacji do bezpieczeństwa w Internecie, z racji swoich zainteresowań zawodowych oraz badawczych, zacząłem poszukiwać nieco bardziej szczegółowych informacji na temat wspomnianej gry, a także na temat ewentualnych samobójstw, i samookaleczeń które pod jej wpływem mieli popełniać nastolatkowie.

Szukając informacji rzetelnych i wiarygodnych rozpocząłem od przejrzenia naszych krajowych publikacji na powyższy temat. Niestety, podczas czytania kolejnych artykułów stwierdziłem, że ich autorzy nie podają żadnych konkretnych danych, kopiując wzajemnie od siebie prawie całe teksty, czasem dodając jakieś własne przemyślenie. Nie będę tutaj wstawiał linków do tychże wiadomości, gdyż byłoby ich całe mnóstwo, zresztą znaleźć można je sobie bez problemu samemu wpisując hasło „niebieski wieloryb” w wyszukiwarkę.

Po zapoznaniu się z kilkudziesięcioma artykułami, zrezygnowałem z dalszego szukania, gdyż nie mogłem znaleźć absolutnie żadnych, sprawdzonych informacji.

Dowiedziałem się , że:

– gra kończy się samobójstwem,

– gra pochodzi z Rosji i przewędrowała do Europy Zachodniej oraz do naszego Kraju,

– wykonanie zadań zleca i nadzoruje za pośrednictwem portali społecznościowych tajemniczy „opiekun”,

– pierwszym zadaniem jest wycięcie na ramieniu symbolu „f50”

– zadań jest 50

– samobójstwa dokonało już 130 dzieci (według innych około 200, jeszcze według innych około 150)

A wszystko to ilustrowane zdjęciami wielorybów pływających w oceanicznych otchłaniach, które koniecznie muszą być niebieskie, oraz czasami zdjęciem, które miało przedstawiać wieloryba rzekomo wyciętego ostrym narzędziem na czyimś przedramieniu, które to zdjęcie jest jedynym fotograficznym „dowodem” na istnienie gry. W kwestii owego „dowodu” nie będę się wypowiadał, ponieważ zdjęcie po prostu jest i krąży, natomiast czy jest ono prawdziwe? Wątpię, aby dzisiaj istniała możliwość weryfikacji. Pomijam fakt błędnego tłumaczenia oryginalnej nazwy na „Niebieski wieloryb”, gdyż w oryginale chodzi o Płetwala Błękitnego. Pozostańmy jednak przy określeniu, które się przyjęło.

W niektórych artykułach dało się zauważyć cytowanie brytyjskiego tabloidu „The Sun”, który jako pierwszy zwrócił uwagę na zagrożenie grą, podając, że gra cieszy się w Rosji olbrzymia popularnością.

Poszukując danych źródłowych dotarłem do artykułu, znajduje się on TUTAJ .

Artykuł podaje, że w Rosji popełniło samobójstwo związane z grą, co najmniej 130 nastolatków pomiędzy listopadem 2015 roku a kwietniem 2016. Oprócz tego opisuje grę a także przypadki dwóch samobójstw rosyjskich nastolatek, które miały nastąpić w związku z grą. Całość została opisana w rosyjskiej Nowej Gazecie.

Poszukując głębiej w zasobach Internetu, dzięki linkom umieszczonym w internetowym wydaniu „The Sun” , udało mi się dotrzeć do pierwszego materiału, który został opublikowany na łamach cytowanej rosyjskiej Nowej Gazety. Artykuł znajduje się TUTAJ. Data publikacji wskazuje na dzień 16.05.2016.

Jego autorka Galina Mursalyeva w pierwszych słowach opisuje przypadki 130 samobójczych śmierci dzieci, nie podając żadnych źródeł do tej informacji. Natomiast szczegółowo opisuje przypadek samobójstwa dwóch nastoletnich Rosjanek, łącząc ową śmierć z grą w „Niebieskiego wieloryba”. Dlaczego zostało to ze sobą powiązane – nie wiem, gdyż w artykule nie znalazłem żadnej podstawy do takiego twierdzenia. Jedyną rzeczą, która w tym przypadku miała cokolwiek wspólnego z „Niebieskim wielorybem” był fakt, że dziewczynki przed samobójstwem rysowały na kartkach wieloryby i motylki. Dlaczego wieloryby? Ponieważ wieloryby, jako jedne z nielicznych ssaków popełniają samobójstwa poprzez wypłynięcie na brzeg. A czemu motylki? Bo motyle są delikatne, zabić je może byle nieostrożny dotyk i żyją bardzo krótko – kilka dni, po czym umierają.

I choć tragedia dwóch nastolatek jest niestety faktem, to autorka niewiele mówi o pozostałych rzekomych 130 ofiarach.

Artykuł stał się w Rosji bardzo „popularny”. Ma bardzo dużo odsłon (ponad 3 mln 300 tys. do dnia 23.03.2017 ). Nic dziwnego – informacja jest bardzo medialna – według niej ponad sto dzieci zabiło się po uczestnictwie w tajemniczej grze w równie tajemniczych „grupach śmierci”.

W lutym tego roku autorka, na łamach Nowej Gazety opublikowała kolejny artykuł na ten temat. Znajduje się on TUTAJ. W publikacji opisuje, że gra rozpowszechniła się po całej Rosji, krajach ościennych, dotarła nawet do krajów Europy Zachodniej i więcej – gra powoli opanowuje cały świat.

I do tego właśnie artykułu dotarł brytyjski „The Sun”. Następnie po publikacji owej „sensacji”, powoływać się na nią zaczęły niektóre krajowe internetowe wydania gazet, które zaczęły niemalże kopiować wzajemnie od siebie ten sam tekst nie sięgając do źródeł, nie weryfikując zawartych informacji.

Dlaczego nie weryfikowano informacji? Może zabrakło czasu, może chciano wzmocnić efekt medialny? Może autentyczne zagrożenie lepiej się sprzedawało? A może, skoro wszyscy o tym piszą, to według niektórych redaktorów musiała być to prawda? Przyczyn może być wiele, lecz wszystkie pokazują, że nasza prasa w olbrzymiej większości dopuściła się „grzechu” ciężkiego, nie weryfikując owej medialnej sensacji.

Podczas szukania materiałów źródłowych natknąłem się jeszcze na śledztwo dziennikarskie przeprowadzone przez rosyjskich dziennikarzy. Wyniki śledztwa znajdują się TUTAJ.

Co z niego wynika? Otóż to, że w każdej legendzie jest ziarno prawdy. dziennikarze rzeczywiście nawiązali kontakt z opiekunami mającymi ich prowadzić przez poszczególne zadania. Lecz nikt nie kazał im się okaleczać. W dziennikarskich ustaleniach kontakt został nawiązany i to wszystko. Bez namawiania do samookaleczeń, tym bardziej bez samobójstw. Czym więc są owe tajne stowarzyszenia opiekunów „niebieskich wielorybów”? Teraz już nie ustalimy, co powstało najpierw – czy owa gra, czy artykuły prasowe ją opisujące. Faktem jest, że są takie grupy, które według wspomnianego śledztwa powstały w celu zaspokojenia czyjejś żądzy tajemnicy, inicjacji, sekretnych wyzwań lub po prostu może chodzić o pieniądze. Nastolatkowe zafascynowani grą, wyszukują na rosyjskim portalu społecznościowym VK, hasła związane z niebieskim wielorybem, generują ruch na rzekomych stronach i dzięki temu strony te stają się coraz wartościowsze, mogąc sprzedawać powierzchnię reklamową drożej, niż inne, które takiego ruchu nie odnotowują.

(Akapit poniżej wstawiono w dniu 27.03.2017)

Wydania internetowe gazet informują o fakcie samookaleczeń polskich nastolatków mogących mieć związek z „Niebieskim wielorybem”. Jedna w kilku informacji znajduje się TUTAJ . Tylko, czy owa osoba grała w tę grę? Policja wspólnie z prokuraturą podjęły odpowiednie czynności i cóż się okazało? Jak informuje portal WPR24 w TYMartykule, nastolatka nie grała w grę, a chciała jedynie zaimponować rówieśnikom. Po prostu mieliśmy do czynienia z zagubioną we współczesnym świecie osobą, która nie miała odpowiedniego wsparcia najbliższych.

Należy się więc zastanowić, dlaczego cytowany na wstępie list Ministerstwa Oświaty może być aktualny?

Otóż na podstawie mojego doświadczenia zawodowego, pedagogicznego, znajomości reakcji młodych ludzi wiem, że informacja o niebieskim wielorybie wywołuje ciekawość. Starsi uczniowie w olbrzymiej większości podchodzą do niej z dystansem, często przejawiając zwykły ludzki „zdrowy rozsądek” do zawartych w artykułach newsów i do samego zjawiska określając go jako zwykły „fejk”.

Natomiast młodsi uczniowie, podczas prowadzonych przeze mnie zajęć zagadują mnie o ową grę. I natychmiast wtedy, w klasie pada kilka, niby przypadkiem i od niechcenia rzuconych słów typu „grałem” , albo „gram w nią”. Po czym uczniowie mówiący te słowa rozglądają sie po klasie szukając wsparcia, bądź uznania w oczach kolegów. Uczniowie dzielą się znalezionymi w Internecie zadaniami do gry, rozmawiają o tym w kategoriach sensacji dnia. Ten, kto przyniesie jakąś nową informację, może zyskać uznanie w oczach kolegów. Może „awansować” w nieoficjalnej szkolnej „hierarchii” społecznej.

I tutaj jest właśnie owo niebezpieczeństwo. Gra rozbudza ciekawość. motywuje do poszukiwań w Internecie. I obawiam się, że skoro ktoś szuka, to zaraz znajdzie się ktoś, kto pozwoli się znaleźć. Ktoś, kto będzie chciał „podpiąć” się pod ową sensację i zostać owym tajemniczym” opiekunem”. A wtedy , biorąc pod uwagę wszystkie opisane czynniki możemy mieć do czynienia z tragedią. I dlatego właśnie uważam pismo Ministerstwa Edukacji za aktualne. Bo wystosowano je w związku z nieistniejącym zagrożeniem, które nagle z powodu „bomby medialnej” powtarzanej bez sprawdzenia i szeroko kopiowanej na stronach internetowych stało się realne.

Tak więc, to dziennikarze w swoich artykułach stworzyli „niebieskiego wieloryba” w takiej postaci, w jakiej znamy go teraz.

Od tygodnia uspokajam Rodziców na spotkaniach w szkołach, mówiąc im, że najważniejsza jest rozmowa z dzieckiem na temat tego, co dzieje się w sieci. Wspieranie go w trudnych dla niego sytuacjach oraz edukacja na temat zagrożeń internetowych. Przedstawiając powyższe informacje, proszę Rodziców, aby z jednej strony nie panikowali, lecz z drugiej, aby nie lekceważyli zagrożenia, bo może ono stać się realne. Proszę również uczniów aby ci, w przypadku zauważenia śladów okaleczeń na ciele, rękach lub nogach kolegów, koleżanek natychmiast informowali o tym rodziców, nauczycieli lub Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży 116111.

„Niebieski wieloryb” zrobił mimo wszystko jedną pozytywną rzecz. Spowodował zainteresowanie rodziców tym, co robią ich dzieci w Internecie. Obawiam się, że może być to zainteresowanie krótkotrwałe, bo gdy sensacja ucichnie, wszyscy mogą o niej zapomnieć. I dobrze by się stało, żebyśmy tylko o tym zapomnieli, bez żadnych innych konsekwencji. Natomiast ideałem by było, gdyby owa gra wywołała u rodziców refleksję i większe zainteresowanie aktywnością dziecka w Internecie na zasadzie „kocham i ufam, ale pytam, co tam robisz”.

Czy tak będzie?

Czas pokaże….

Przypisy:

Ministerstwo Edukacji Narodowej, list: http://www.ko-gorzow.edu.pl/images/stories/dokumen… (dostęp 23.03.2017)

Novaya Gazeta; https://www.novayagazeta.ru/articles/2016/05/16/68… (dostęp j.w)

Novaya Gazeta: https://www.novayagazeta.ru/articles/2017/02/16/71… (dostęp j.w)

Radio Free Europe: http://www.rferl.org/a/russia-teen-suicide-blue-wh… (dostęp j.w.)

The Sun : https://www.thesun.co.uk/news/3003805/blue-whale-s… (dostęp 23.03.2017)

WPR24: http://wiadomosci.wpr24.pl/​niebezpieczna-gra-ni… (dostęp 27.03.2017.)

WPR24: http://wiadomosci.wpr24.pl/to-nie-gra-w-samoboja-a… (dostęp j.w.)